Adam był streetworkerem. Mirek zbierał na wino przesiadując na dworcu kolejki podmiejskiej
w Gdyni. Pewnego dnia Adam zatrzymał się przy bezdomnym i zaczął z nim rozmawiać...
Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta Koło Gdańskie było liderem Partnerstwa na rzecz Rozwoju „Agenda bezdomności – Standardy Aktywnego Powrotu na Rynek Pracy”. W tym programie Adam Cenian pracował jako streetworker. Wyszukiwał na ulicach Gdyni i Sopotu bezdomnych, którzy nie korzystali ze wsparcia pomocy społecznej lub organizacji.
– Kiedy pierwszy raz podszedłem do Mirka na dworcu i zagadnąłem go, nie był chętny do rozmowy. Powiedział, że nie chce żadnej pomocy. Robiłem kolejne podejścia, ale nie zawsze Mirek był trzeźwy i skory do rozmów. Dowiedziałem się jednak, że mieszka w pustostanie niedaleko dworca kolejki i od trzynastu lat jest w ciągu alkoholowym. Wreszcie dałem mu 4,5 zł, choć wiedziałem, że nie powinienem tego robić. Umówiliśmy się, że w zamian kiedyś zrobimy coś razem – opowiada A. Cenian.
Dotrzymał słowa
Kiedyś Mirek powiedział, gdzie mieszka jego siostra. Adam nawiązał z nią kontakt. Gdy Mirek dowiedział się, że siostra zgodziła się mu pomóc, zdecydował się wziąć udział w terapii stacjonarnej w ośrodku odwykowym. Musiał pojechać tam zupełnie trzeźwy, ale nie zgodził się na detoks. Siostra pozwoliła zamieszkać mu ze swoją rodziną przez dwa tygodnie, aby mógł przygotować się do terapii. To był pierwszy ważny krok na drodze do jego trzeźwienia i powrotu do życia.
– Zawieźliśmy Mirka do ośrodka. Spędził w nim trzy miesiące. Choć po drodze zdarzały się mu kryzysy, jednak wytrzymał. Na koniec dostał nawet dyplom z wyróżnieniem. Dotrzymał danego mi kiedyś na dworcu słowa, że zrobimy coś razem – mówi A. Cenian.
Zagubiona przeszłość
Po powrocie z terapii znów zamieszkał u siostry. Adam zaproponował mu pracę u znajomego, ale uniósł się honorem i powiedział, że sam ją sobie znajdzie. Rzeczywiście, po dwóch dniach zatrudnił się jako ochroniarz w centrum handlowym. Po kilku tygodniach, gdy odłożył trochę pieniędzy wynajął mieszkanie, żeby nie być ciężarem dla rodziny. Mijały kolejne miesiące. Los zaczął mu sprzyjać. W pracy dostał awans. Zapisał się też na kurs prawa jazdy i po pewnym czasie kupił samochód. Dzięki temu podjął dodatkową pracę – w jednej z trójmiejskich restauracji rozwozi posiłki.
– Mirek z wykształcenia jest kucharzem i to dość dobrym. Nie rozmawialiśmy, dlaczego został bezdomnym. Mogę się tylko domyślać, że pewnie pił w pracy, a nałóg wziął nad nim górę. Wybrał życie bezdomnego. Ale w naszych kontaktach nie skupiamy się na przeszłości. Interesuje nas to, co jest do zrobienia teraz.
To najważniejsza sprawa – zapewnia A. Cenian.
Własne mieszkanie
Największym marzeniem Mirka jest własne mieszkanie. W Gdyni, gdzie obecnie żyje i pracuje, nie może dostać lokalu socjalnego z zasobów gminy, gdyż nie był tutaj zameldowany wystarczająco długo. Z kolei w Gdańsku, gdzie miał meldunek, nie mieszkał przez ostatnie lata. Nie może więc liczyć na przydział z zasobów lokalowych gdańskiego urzędu. Adam ma jednak nadzieję, że przy wsparciu Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gdyni, w którym jest teraz streetworkerem, jakoś uda się znaleźć wyjście z tej sytuacji. Choć Mirek uparcie nie chce, aby coś za niego załatwiano.
– Ma w sobie dużo wewnętrznej siły i wiary, że sam sobie poradzi. I, jak widać, przynosi to bardzo dobre rezultaty. Uważam zresztą, że w mojej pracy nie chodzi o to, że to ja pomagam. Ważniejszy jest fakt, żeby ludzie sami sobie pomogli. Mirek jest tego najlepszym przykładem – wyjaśnia A. Cenian.
Wychodzenie z bezdomności
Psychologowie twierdzą, że wychodzenie z bezdomności trwa tyle samo, co przebywanie w niej. Mirek ma już za sobą cztery lata wracania do normalnego życia: znalazł pracę, wynajmuje mieszkanie, nie pije. Zaczął życie od nowa.
– Mirek ma rozległe kontakty. Kiedy czasem idziemy ulicą, prawie co drugi mijający nas człowiek mówi mu „Dzień dobry”. Jest też dla mnie cennym źródłem informacji o bezdomnych. Żył w tym środowisku prawie trzynaście lat. Czasem korzystam z jego pomocy w swojej pracy streetworkera. Nasza znajomość przyniosła wiele dobrego nam obu – zapewnia A. Cenian.
Autor: Darek Mól
Powyższy tekst powstał w ramach projektu "Kalendarz FISE 2008". Jego założeniem jest promocja organizacji, które pomagają powrócić na rynek pracy osobom szczególnie zagrożonym wykluczeniem. W kalendarzu prezentujemy podwójne portrety - pracownika danej organizacji i osoby, której pracownik ten pomógł odnaleźć się na rynku pracy.